Wygaśnięcie umowy ubezpieczenia przed zaplanowanym w umowie terminem zazwyczaj rodzi po stronie ubezpieczyciela obowiązek zwrotu składki ubezpieczeniowej.
Obowiązek taki nakłada na ubezpieczyciela przepis art. 813 Kodeksu cywilnego, umieszczony przez prawodawcę w części ogólnej przepisów regulujących „Umowę Ubezpieczenia”. Przepisami szczególnymi, o charakterze również bezwzględnie obowiązującym są art. 41, 56, 76 i 77 ustawy z dnia 22 maja 2003 roku o ubezpieczeniach obowiązkowych […] (Dz. U. Nr 124, poz. 1152 z późn. zm.). Co ciekawe, zasady zwrotu składki zbieżne z dyspozycją art. 813 k.c. wyrażone są także w zakresie rozwiązania umowy obowiązkowego ubezpieczenia budynków rolniczych (art. 76 cyt. ustawy). Wyłącznie w zakresie OC komunikacyjnej i OC rolników zwrot składki nie przysługuje, jeżeli ubezpieczyciel wypłacił lub ma wypłacić odszkodowanie (zob. też wyrok Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów z dnia 3 listopada 2005r. spr. o sygn. XVII Amc 2/2005). Zachodzi zatem sytuacja, w której każda szkoda, także ta w minimalnej wysokości (np. mniejszej niż zapłacona składka) uniemożliwia skorzystanie przez ubezpieczającego z uprawnienia do żądania zwrotu części niewykorzystanej składki ubezpieczeniowej. Trzeba zatem podnieść, że ustawodawca wykazał się niekonsekwencją. W przypadku bowiem ubezpieczeń dobrowolnych oraz obowiązkowego ubezpieczenia budynków rolnych – zwrot składki przysługuje bez względu na wypłacone odszkodowania, z kolei w przypadku ubezpieczeń obowiązkowych OC komunikacyjnej i OC rolników – zwrot składki nie przysługuje, jeśli ubezpieczyciel odszkodowanie wypłacił albo ma wypłacić. Trudno powiedzieć, czym kierował się ustawodawca wprowadzając w jednym stosunku umownym różne rozwiązania prawne?
- dyskusję doktrynalną,
- pomysły na rozliczanie składki z zachowaniem interesu ubezpieczycieli,
- chichot historii
- Dyskusja doktrynalna
W internetowych publikacjach Dziennika Ubezpieczeniowego (ostatnio z 16 kwietnia 2010 r., Nr 74) przewinęła się fala wypowiedzi i komentarzy dotyczących problemu zwrotu składki ubezpieczeniowej. Muszę jednak przypomnieć obszerny artykuł S. Nowaka i R. Nowaka, który ukazał się w Gazecie Ubezpieczeniowej w 2007 roku nr od 39 do 43, a który wówczas pozostał bez większego echa. Osobiście pozwoliłem sobie go skomentować (komentarz ukazał się w GU Nr 44 z 2007r., a jego treść znajduje się na blogu – „Prawo do składki ubezpieczeniowej”), nie będę zatem powtarzał swoich argumentów w tej sprawie, bo nadal zachowują swoją aktualność.
No cóż, tak to już jest, że impulsem do dyskusji staje się moment, w którym lobby panujących nam ubezpieczycieli na własnej skórze (rachunkach bankowych) odczują wprowadzane zmiany w przepisach. Tym razem dołączyły do tego orzeczenia sądów, choć już w 2007 roku Sąd Ochrony Konkurencji i Konsumentów uznał, że konsumentom należy się zwrot pełnej składki za niewykorzystany okres ubezpieczenia, także gdy ubezpieczyciel wypłacić z rozwiązywanej umowy odszkodowania, nie pozostawiające żadnych złudzeń, że dalej klientów nie da się już „kiwać”. Podobne wyroki SOKiK ogłosił 25 czerwca 2007 (XVII Amc 74/2007) i 27 czerwca 2008 (XVII Ama 135/2007).
- Pomysły praktyki
Pojawiają się pomysły i projekty rozwiązań problemu, które zgodnie z opiniami większości powinny iść w kierunku ratowania biednych, wyzyskiwanych ubezpieczycieli. To znamienne, że na pierwszym miejscu stoi ubezpieczyciel, a w obawie o jego interesy krytykę kieruje się nawet na Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, być może dlatego, że od zakończenia „panowania” prezesa Niechciała UOKiK zrobił milowy krok w kierunku należytej ochrony konsumentów w stosunkach ubezpieczeń gospodarczych. Nie wymienię wszystkich propozycji zmian, jednak podkreślenia wymaga ten najbardziej karkołomny, który polega na wyłączeniu bezwzględnie obowiązującego art. 813 k.c. z indywidualnej umowy ubezpieczenia. Co ciekawe pomysłodawcą jest adwokat. No cóż pożyjemy poczekamy, co jeszcze ludzie wymyślą. Mam nadzieję, że dyskusja nad normą, która swoją hipotezą obejmuje główne świadczenie jednej ze stron umowy – składkę ubezpieczeniową, przeniesie się wreszcie na rozważania dotyczące teorii świadczenia z umowy ubezpieczenia. Owa teoria wraz z poglądami na główne świadczenie ubezpieczyciela jest niczym fundament, służący za podstawę formowania innych rozwiązań prawnych, w szczególność zasad wykonania umowy ubezpieczenia przez każdą ze stron. Nie można pominąć także dyskusji o ryzyku, a przy okazji może ubezpieczyciel odstąpi od ortodoksyjnego myślenia w kategoriach rocznej umowy ubezpieczenia, dostrzegając, że jest to 365 dni. Sprawa nie jest prosta, gdyż ryzyko wystąpienia szkody w okresie roku jest wyższe niż w jednym dniu, ale to jest wskazówką, jak kształtować składkę i stosowne postanowienia umowne. Należy jednak podkreślić, że jeśli będziemy twierdzić, że głównym świadczeniem ubezpieczyciela jest świadczenie ochrony ubezpieczeniowej, to musimy owe świadczenie skorelować ze świadczeniem głównym ubezpieczającego – składką ubezpieczeniową. Takie rozwiązanie jednak, jak większość podnosi jest wadliwe. Doprowadza bowiem do obowiązku zwrotu składki, nawet gdy ubezpieczyciel wypłacił odszkodowanie. Dlatego, moim zdaniem przyjęcie za główne świadczenie ubezpieczyciela – świadczenie pieniężne, umożliwi skorelowanie składki ubezpieczeniowej z zakresem wykorzystania umowy – sumy ubezpieczenia. Co więcej takie podejście zgodne jest z niepoddawanym w wątpliwość poglądem na zasadę odpowiedzialności ubezpieczyciela – odpowiedzialności gwarancyjno – repartycyjnej. Ustawodawca respektuje tą zasadę ustalając między innymi sposób rozliczenia składki wskazany w ustawie o ubezpieczeniach obowiązkowych (z wyj. ubezp. budynków rolnych). Czas ochrony ubezpieczeniowej ma w tym wypadku mniejsze znaczenie, argumentem stała się wypłata świadczenia lub konieczność jej wypłaty w przyszłości – czyżby więc teoria świadczenia pieniężnego? Nie da się jednak mieszać różnych teorii na potrzeby tworzenia spójnej, jednolitej regulacji prawnej. Przede wszystkim trzeba wybrać jedną z proponowanych teorii, po czym na tym fundamencie tworzyć kolejne przepisy. Na dzisiaj trzeba jednak właściwie skonstruować warunki ubezpieczenia.
Chętnie ubezpieczycielom pomogę.
- Chichot historii
Można zauważyć, jak niekonsekwentne są poglądy niektórych przedstawicieli doktryny. Podnoszenie dzisiaj wadliwości brzemienia przepisu art. 813 k.c. jest niezrozumiałe, w kontekście głoszonej przez nich teorii świadczenia ochrony ubezpieczeniowej. Otóż zwolennicy owej teorii twierdzą, że głównym świadczeniem ubezpieczyciela jest świadczenie ochrony ubezpieczeniowej, co argumentują normatywnym dowodem w postaci treści przede wszystkim art. 813 k.c. Zwolennicy podkreślają, że skoro ustawodawca wskazał na to, że świadczenie ubezpieczającego – składka ubezpieczeniowa – jest uzależniona od czasu trwania ochrony ubezpieczeniowej, to owa ochrona jest świadczeniem ubezpieczyciela. A tu masz babo placek, koncepcja zaczęła nie pasować do bieżących potrzeb, co trzeba podkreślić, interesów tylko jednej ze stron umowy ubezpieczenia. Nie będę opisywał ponownie źródeł w polskiej doktrynie teorii świadczenia ochrony ubezpieczeniowej, bo już o tym pisałem. Jednak jako zwolennik drugiej teorii – świadczenia pieniężnego (art. 805 k.c.) – nie mogę pominąć tak ważnego faktu, że oto jeden z głównych filarów przemawiających jakoby za teorią świadczenia ochrony ubezpieczeniowej (art. 813 k.c.), zaczął być krytykowany przez dotychczasowych jej zwolenników.
Moim zdaniem ubezpieczyciel inkasuje składkę za zobowiązanie pieniężne tytułem naprawienia szkody, jeżeli jej miejsce, przedmiot i czas obejmowały warunki umowy. Dzięki temu obowiązek zwrotu składki ustanie, jeśli suma ubezpieczenia ulegnie wyczerpaniu, co rozwiąże dzisiejszy problem. Dzisiejszy stan prawny na takie rozwiązanie nie pozwala, ale będzie to możliwe, jak zmienią się nie tylko przepisy lecz także myślenie o ubezpieczeniach w kategorii magii. Wątpię, ażeby dzisiaj ubezpieczony uznawał, że płaci składkę za poczucie posiadania ochrony ubezpieczeniowej. Uważam, że składkę płaci się za pewność otrzymania odszkodowania po wystąpieniu szkody.
Wojciech Fallach



